Licytacja mieszkania za długi czynszowe - co warto wiedzieć?
paragraf - specjalista Tipy.pl

Coraz więcej spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych doprowadza do licytacji mieszkań, których właściciele notorycznie nie płacą czynszu. Z jednej strony to na pewno życiowy dramat ludzi, którzy znaleźli się w trudnym położeniu. Jednak z drugiej – to ochrona innych właścicieli mieszkań przed bezpodstawnymi wydatkami. Przecież jeśli ktoś nie płaci czynszu, to inni utrzymują za niego wspólną nieruchomość. Płacą za jej sprzątanie, wywóz śmieci oraz remonty.
1
Według danych Krajowej Rady Komorniczej w zeszłym roku pod młotek za niespłacone długi trafiło ponad 8 tys. mieszkań i ponad 3 tys. domów (oczywiście tylko część z nich była licytowana z tytułu długów czynszowych). Jeśli istnieje jakakolwiek szansa, by w inny sposób wyjść z długów, zawsze opłaca się to zrobić. Czekając bezczynnie na komornika, stracimy najwięcej. Po pierwsze mieszkanie prawdopodobnie zostanie sprzedane poniżej jego ceny rynkowej. Po drugie będziemy musieli zapłacić za postępowanie sądowe i egzekucyjne. Jeśli po postępowaniu sądowym wydany zostanie tytuł wykonawczy a wierzyciel złoży wniosek o wszczęcie egzekucji z nieruchomości, komornik ją zajmuje (dokonując wpisu w księdze wieczystej) i wzywa do spłaty długów w terminie 14 dni. Jeśli tego nie zrobimy, nieruchomość wyceni biegły i trafi ona na licytację.
2
Jednak nie za cenę, na jaką wycenił je biegły, lecz tylko za 75 proc. tej kwoty. Gdy nikt mieszkania nie kupi, przy następnej licytacji będzie miało jeszcze niższą cenę początkową – tylko 2/3 kwoty wyceny biegłego. To nie koniec strat. Do tego dochodzi jeszcze prowizja komornika – 15 proc. od ceny sprzedanej nieruchomości oraz koszty sądowe i licytacji. Dlatego, jeśli w żaden sposób nie jesteśmy w stanie spłaci zadłużenia, a grozi nam z tego tytułu sprawa sądowa, warto na własną rękę sprzedać mieszkanie. Można też zamienić je na mniejsze – w zamian za to, że ktoś spłaci nasze długi. Co trzecią osobą, która trafia na czarną listę Krajowego Rejestru Długów jest lokator w wieku 46-55 lat, który ma do oddania średnio 9,7 tys. zł. Najbardziej zadłużone są osoby w wieku 56-65 lat, których zaległości wynoszą średnio ponad 10,8 tys. zł. Za takie zadłużenie raczej nie grozi licytacja mieszkania, jednak jeśli dług urośnie do kilkudziesięciu tysięcy – trzeba się z tym liczyć. Przypomina o tym wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 29 lipca 2013 r., (sygn. akt SK 12/12). Sędziowie uznali, że art. 16 ustawy o własności lokali jest zgodny z konstytucją. Mówi on o tym, że wspólnota mieszkaniowa ma prawo wystąpić o zlicytowanie lokalu będącego własnością jej członka, gdy ten nie reguluje opłat. Co ważne, ma taką możliwość także wtedy, jeśli nie były stosowane inne sposoby egzekucji długów (np. z pensji czy majątku ruchomego dłużnika).
3
Jeśli nie mamy pieniędzy na opłacenie całego czynszu, wpłacajmy choć trochę. Negocjujmy ze spółdzielnią lub wspólnotą rozłożenie należności na raty. Często ludzie, którzy nie mają pieniędzy na opłaty czynszowe są bez pracy. W takiej sytuacji warto zaproponować spółdzielni lub wspólnocie odpracowanie długu, np. sprzątaniem nieruchomości, odśnieżaniem, pomalowaniem klatki schodowej albo innymi drobnymi pracami remontowymi. Także lokatorzy mieszkań komunalnych mogą próbować odpracować swój dług. Na przykład w Gdańsku w 2012 r. dla miasta pracowało 930 czynszowych dłużników. W sumie odpracowali oni blisko 2 mln zł.

Powiązane porady

Komentarze (0)

* Pola wymagane

Twój e-mail nie będzie widoczny na stronie